| ZEMSTA | | rebel, 07.08.2007 07:17, czytano 1561 raz(y) |
Czy zdarzyło się Wam kiedykolwiek mścić na byłym facecie?
A może to właśnie On mścił się na Tobie?
Czy według Was zemsta jest dobrym sposobem na udowodnienie czegoś temu byłemu?
A może takie podejście to jedynie złudne marzenie w chęci pokazania, kto tak naprawdę rządzi? (17.02.2006 08.03) |
| zemsta może być dobrym sposobem na uświadomienie innej osobie niejednej rzeczy. problem tylko w tym, że zawsze też wtedy udowadniamy, że sami jesteśmy kutasami. mam jak najbardziej negatywne doświadczenia z mszczenia się - nic dobrego z tego nie wynikło: taki spektakularny koniec w złym stylu i tonie. każdemu odradzam: niech wierw 1000 razy pomyśli, policzy do 300 i zajmie się kilka minut pieleniem w ogródku lub szydełkowaniem zanim coś takiego zrobi (20.02.2006 14.05) | ˜ drejfus 07.08.2007 07:17 |
bzdury bzdury nie wolno sie mscic bo i poco.??? nie wyszlo trodno wyjdzie nastepnym razem, poza tym lepiej zyc w przyjazni niz bez sensu marnowac energię na mszczenie sie na apsztyfikancie ktory zamienil nas na lepszy model,albo nasze relacje wygladaly jak relacxje izraela i autonomii palestynskiej...................... uwazam ze nie nalezy sie mscic tylko rozstawac sie pokojowo wiem ze to trudne ale zawsze to lepiej..... (20.02.2006 09.42) | ˜ osama 07.08.2007 07:17 |
No coz... nic wicej nie napisze w tej kwesti... kadzy ma swoje zdanie na ten temat...
wlasne mysli,czy poglady i niech tak pozostanie:)
milej i udanej niedzieli zycze (19.02.2006 15.41) | ˜ rebel 07.08.2007 07:17 |
Rebel Nie lubie dużo mówić, ale muszę jednak rozwinąc temat dotyczący mojego braku reakcji na podchody mojego eks byś mógł zrozumieć to co napisałem wcześniej. Rozstaliśmy sie w spokoju. To ja zerwałem, ale musiałem. Wyszło na jaw, że jestem oszukiwany i wykorzystywany. Nie chcę opowiadac szczegółowo, ale miałem powody, które wystarczyłyby by zrobić karczemną awanturę i dokonać zemsty. Jednak chciałem załatwić to spokojnie. Wydawało sie że jest OK, ale za jakiś czas zaczęło się. Anonimy do pracy, telefony, szantaż... Na początku wpadłem w panikę. Wysłałem emaila (bardzo spokojnego). To tylko upewniło agresora, jak bardzo mnie to boli. Więc jeszcze zacieklej atakował. Dlatego zmieniłem strategię i pokazywałem, że olewam to. Dzięki temu i dzięki dojrzałej postawie wspópracowników i rodziny (ku miłemu zaskoczeniu) udało się. Mam teraz spokój A on dla mnie nie istnieje. Kiedy niestety przyjdzie mi go spotkać na ulicy jest dla mnie powietrzem (nieco zatrutym), chociaż pięści nadal same się zaciskają...
Sorka za długi monolog. Minęlo parę lat a wciąż mnie rusza tamta sytuacja.
(19.02.2006 15.22) | igo-l
 07.08.2007 07:17 |
hmmm, nie obraź sie ale pozostanę, przynajmniej częściowo przy swoim. masz racje że nie zemsta czy kara jest najwazniejsza w powrocie do radości zycia po rozstaniu, ale mnie własnie utwierdza w przekonaniu o zasadności zemsty w uzasadninych przypadkach właśnie to co napisałeś: kara, która też jest nauczką, sprawiedliwość którą wyznacza równoważny odwet, w tym przypadku zasady podobne do kodeksu hammurabiego są moim zdaniem jak najbrdziej na miejscu. napisałem o sobie ponieważ nie mam prawa opisywać historii tak intymnych innych osób, a właściwie to myślę o tych innych których znam i których też spotkało coś okrutnego. Chodzi o danie możliwości uwierzenia w sprawiedliwość bo jedynie to da nam wiarę w siebie. i zasadność etycznego postępowania. czy nie uważasz, że, jmując to nieco górnolotnie, ofira ma prawo wymierzyć sama karę oprawcy. ta kara może być różna, np. puścić wolno wpierw patrząc w oczy. Wiem z autopsji ze los sam się mści ale wiem też że wiedza o tym ze sprawiedliwośc się dokonała jest ulgą. tak sobie teraz myślę że może nie sam fakt wykonania zemstya świadomość że to się dokonało jest tą własnie ulgą, tym ukojeniem poczucia krzywdy i niesprawiedliwosci. A co do rozstań w inny sposób do których tu tak często się nawiązuje, mam przykład mojego drugiego tzw. małżeństwa gdzie już czas jakiś nie jesteśmy razem, ale rozstaliśmy się za obopólną zgodą, uznając ze tak będzie dla nas lepiej, nie było zalów ani krzywd bo wszystko zostało wyjaśnione, jesteśmy teraz parą naprawdę szanujących się i wiernych przyjaciół, nawet wspomagamy się w randkowaniu mamy wspólnego psa, widujemy się częściej teraz niż kiedy mieszkaliśmy ze sobą i śmiejemy się że receptą na uzdrowienie naszego związku było rozstanie bo od momentu rozstania nie pokłóciliśmy się ze soba ani razu i zawsze jestesmy dla siebie gdy zachodzi taka potrzeba. ale to chyba temat na odrebne pogadanki Przy okazji Rebelku: co z tą knajpą na wojewódzkiej? (19.02.2006 15.13) | Rapaczyński
 07.08.2007 07:17 |
|
| Portal HAPE.pl nie odpowiada za treść komentarzy napisanych przez czytelników portalu. Pod każdą pozycją na stronach portalu obowiązuje limit komentarzy. Po przekroczeniu limitu automatycznie usuwane są starsze komentarze do wysokości określonego limitu. Czytelnicy publikujący materiały na stronach portalu HAPE.pl zobowiązani są do akceptacji regulaminu portalu. Publikacja materiałów jest równoznaczna ze znajomością i akceptowaniem opublikowanego regulaminu. |
|
| Komentarze | !^! echnaton !^! (3585) marcelosisi (3235) KGB (1725) apostazja (1172) Iam sexi (1097) LSD (864) Michael Saint (689) Charolastra (684) luc20 (628) Eutanazja (585) sungift (571) Gemini (539) bleble (525) STARaHERA (392) VisualToGo (294) pixado (288) Stibium (260) gdyrumak (258) BVG (256) jarrodek (224) dana inter (181) Olleg (173) homopoznaniak87 (156) sneakersi (143) snow (140) sadboy (136) anioly4 (135) marqoos_pl (133) gda_krzyś (127) Clubber (112) | | Top 30 komentujących to osoby które w całym portalu piszą najwięcej komentarzy. W rankingu nie podliczamy komentarzy dodanych w systemie randkowym! |
|