"Kiedy wyszło na jaw, że upadają w końcu długowiekowe, zmurszałe, paternalistyczne systemy, dławiące kobiecą seksualność, Sfinks zapragnął popisać się na tym polu oryginalnym manifestem, którym stał się Doroczny Bal Kobiet. Jak wiadomo, wszystkie pogańskie ludy miały w zwyczaju obchodzić święta czczące boską energię, drzemiącą w niewieście, tak więc impreza jest prawdziwym powrotem do duchowych korzeni. Można ją także traktować jako hołd złożony kobiecie: Matce Naturze, Matce Polce, Matce Europejce, Przeczystej Dziewicy i Przeuroczej Dziwce. Ci, którzy uroczyście tarzają się w rozkoszy, zostaną wyświęceni. Przed nami bowiem kolejna odsłona kontynuowanej od ośmiu lat świeckiej tradycji. Jak co roku, za deckami wystąpią wybitne artystki. Tym razem: Romaria Ewora, Mecenasowa Świeżynka, Lafirynda Parysska, Skórczyna aka Skinnyetta, Linda Muchacha i Winnilia Krucha, zaś za vidżejkę wezmą się Oxanna 43 i Divia. Wybory Królowej Balu poprowadzi zawsze młoda i piękna Glamorous Diva, Lana Dziwaszkiewicz. Najpiękniejszą kobietę wszech płci czeka oczywiście nagroda."
Corocznie od ośmiu lat Sopockie Forum Integracji Nauki, Kultury i Sztuki w skrócie zwane Sfinksem lub kolokwialnie Śfinią organizuje legendarną imprezę, fenomenalny event na skalę krajową a może i dalej. Tego dnia klub pełen jest kobiet wszelkiej maści i od wszelakich boleści - zarówno tych prawdziwych jak i tych sztucznych. Rokrocznie jury pod przewodnictwem znakomitej dziennikarki radia Gdańsk, Małgorzaty Żerwe, wybiera tę najpiękniejszą Miss Sfinksa. Rokrocznie panem całej ceremoni jest Krzysztof LEON Dziemaszkiewicz.
Tym razem spóźniona ekipa portalu HaPe.pl dotarła akurat na wyłonienie Królowej Balu, tak więc obiektywizmu dziennikarskiemu stało się zadość. Choć na darmo wtedy poszedł mój makijaż a'la subtelna dziewica, układanie fryzury a'la wczesna Małgorzata Ostrowska czy też kostium a'la współczesna cepelia. Na szczęście rokrocznie noszę ten sam stanik - biust mi się nie zmienia, dzielnie dzierżę na klacie rozmiar 95 F.
Tak więc przyjechaliśmy na środek prime time'u - klub był pełen, po prostu nie dało się przejść z dużej sali na małą, gdyż kobiety oblegały dosłownie każdy skrawek powierzchni klubu. Obsługa klubu jak zwykle perfekcyjnie przygotowana i przystrojona przez Alę Grucę zaprezentowała klubowiczom wachlarz kobiecych strojów, fryzur i makijażów. Ale prawdziwymi bohaterkami tego wieczoru były one - kobiety sztuczne, nie prawdziwe, nie drag queens, nie prz ... ... egiętę ciotki choć i taki się zdarzały. Fenomenem tej imprezy jest to że przychodzą na nią normalni przeciętni heteroseksualni mężczyźni, na co dzień przedstawiciele poważnych zawodów i wielorakich profesji, którzy raz do roku, specjalnie dla klubu Sfinks, porzucają codzienne szaty aby uaktywnić swój pierwiastek kobiecości. I udaje im się to po mistrzowsku - brak mi słów, mogę tylko zachęcić aby każdy choć raz w życiu wybrał się na Damskiego Śledzika i sam wyrobił sobie zdanie na ten temat. Ja wiem jedno: za rok widzimy się w Śfini! Na after udaliśmy się do Enterpubu, gdzie niektóre divy się jeszcze bardziej rozszalały, pokazując klubowiczom ich prawdziwe, beyonce'owskie oblicze. (24.02.2007 18.38) rysiU - www.hape.pl"Kiedy wyszło na jaw, że upadają w końcu długowiekowe, zmurszałe, paternalistyczne systemy, dławiące kobiecą seksualność, Sfinks zapragnął popisać się na tym polu oryginalnym manifestem, którym stał się Doroczny Bal Kobiet. Jak wiadomo, wszystkie pogańskie ludy miały w zwyczaju obchodzić święta czczące boską energię, drzemiącą w niewieście, tak więc impreza jest prawdziwym powrotem do duchowych korzeni. Można ją także traktować jako hołd złożony kobiecie: Matce Naturze, Matce Polce, Matce Europejce, Przeczystej Dziewicy i Przeuroczej Dziwce. Ci, którzy uroczyście tarzają się w rozkoszy, zostaną wyświęceni. Przed nami bowiem kolejna odsłona kontynuowanej od ośmiu lat świeckiej tradycji. Jak co roku, za deckami wystąpią wybitne artystki. Tym razem: Romaria Ewora, Mecenasowa Świeżynka, Lafirynda Parysska, Skórczyna aka Skinnyetta, Linda Muchacha i Winnilia Krucha, zaś za vidżejkę wezmą się Oxanna 43 i Divia. Wybory Królowej Balu poprowadzi zawsze młoda i piękna Glamorous Diva, Lana Dziwaszkiewicz. Najpiękniejszą kobietę wszech płci czeka oczywiście nagroda." Corocznie od ośmiu lat Sopockie Forum Integracji Nauki, Kultury i Sztuki w skrócie zwane Sfinksem lub kolokwialnie Śfinią organizuje legendarną imprezę, fenomenalny event na skalę krajową a może i dalej. Tego dnia klub pełen jest kobiet wszelkiej maści i od wszelakich boleści - zarówno tych prawdziwych jak i tych sztucznych. Rokrocznie jury pod przewodnictwem znakomitej dziennikarki radia Gdańsk, Małgorzaty Żerwe, wybiera tę najpiękniejszą Miss Sfinksa. Rokrocznie panem całej ceremoni jest Krzysztof LEON Dziemaszkiewicz. Tym razem spóźniona ekipa portalu HaPe.pl dotarła akurat na wyłonienie Królowej Balu, tak więc obiektywizmu dziennikarskiemu stało się zadość. Choć na darmo wtedy poszedł mój makijaż a'la subtelna dziewica, układanie fryzury a'la wczesna Małgorzata Ostrowska czy też kostium a'la współczesna cepelia. Na szczęście rokrocznie noszę ten sam stanik - biust mi się nie zmienia, dzielnie dzierżę na klacie rozmiar 95 F. Tak więc przyjechaliśmy na środek prime time'u - klub był pełen, po prostu nie dało się przejść z dużej sali na małą, gdyż kobiety oblegały dosłownie każdy skrawek powierzchni klubu. Obsługa klubu jak zwykle perfekcyjnie przygotowana i przystrojona przez Alę Grucę zaprezentowała klubowiczom wachlarz kobiecych strojów, fryzur i makijażów. Ale prawdziwymi bohaterkami tego wieczoru były one - kobiety sztuczne, nie prawdziwe, nie drag queens, nie przegiętę ciotki choć i taki się zdarzały. Fenomenem tej imprezy jest to że przychodzą na nią normalni przeciętni heteroseksualni mężczyźni, na co dzień przedstawiciele poważnych zawodów i wielorakich profesji, którzy raz do roku, specjalnie dla klubu Sfinks, porzucają codzienne szaty aby uaktywnić swój pierwiastek kobiecości. I udaje im się to po mistrzowsku - brak mi słów, mogę tylko zachęcić aby każdy choć raz w życiu wybrał się na Damskiego Śledzika i sam wyrobił sobie zdanie na ten temat. Ja wiem jedno: za rok widzimy się w Śfini! Na after udaliśmy się do Enterpubu, gdzie niektóre divy się jeszcze bardziej rozszalały, pokazując klubowiczom ich prawdziwe, beyonce'owskie oblicze. (24.02.2007 18.38) rysiU - www.hape.pl |