Tradycyjnie nie wiem jak zacząć tekst. Czy impreza mnie zaskoczyła? Tak i to pod paroma względami. Czy to wydarzenie zachowało wysoki poziom jak na organizowane przez Essence Music przystało? W jakim stopniu Dancetination jest perfekcyjnym event'em, zgodnie z zasadami zawartymi w tekście "raport rysiA: zasady dobrego event'u"? Co było nie tak, a co wywarło na mnie bardzo pozytywne wrażenie? Odpowiedzi znajdziecie poniżej.
Gdy doszła do mnie propozycja współpracy przy organizacji pierwszej edycji Dancetination (już wiemy, że będą kolejne - dop. red.), miałem chwilowy atak wątpliwości - w line up'ie obok Sander'a van Doorn'a, Marka Normana i oczywiście mojego czarnego konia - Ronalda van Gelderena pojawił się Joy Kitikonti, równie znany i kreatywny didżej tylko że house'owy! Jednak dosłownie po chwili powróciła moja wiara w ludzi tworzących Essence Music - od ich pierwszego event'u starają się łączyć szeroko pojęty progressive z muzyką house, co na pozór jest trudne albo wręcz nierealne, ale skoro do tej pory jakoś im to wychodziło, to zapewne poradzą sobie w każdej sytuacji.
Jak już wspominany o organizatorach - agencji Essence Music, warto coś o nich napisać. Powstali z połączenia dwóch ciał: agencji bookingowo - imprezowej Angelo Mike'a - Sentence oraz agencji typowo imprezowej - MSM Events (MSM - My Sweet Music - dop. red.). Motywem przewodnim Essence Music jest slogan "for the people". Agencja ma na swoim koncie kilka dużych imprez; relacje z prawie wszystkich możecie sobie obejrzeć na stronach portalu. Najsłynniejszą i największą z nich jest polska odsłona Sensation White, gdzie w Hali Ludowej we Wrocławiu bawiło się na biało ponad 12 tysięcy osób! Dowodzi to że Agencja na polskim rynku ma już pozycję wyrobioną; pozostaje ekspansja na inne rynki gdzie śmiało mogą konkurować z innymi gigantami.
Wróćmy jednak do Dancetination. Z powodu ogłoszenia żałoby narodowej, termin imprezy został przesunięty o tydzień. Spowodowało to duże zmiany w line up'ie imprezy - w nowym terminie nie mogli wystąpić Sander van Doorn, Mark Norman oraz Joy Kitikonti. Zamiast tej trójcy agencji udało się w ciągu 24 godzin (sic!) sprowadzić 4 gwiazdy, a byli to Perry O'Neil, Marc van Linden, Jonas Steur oraz Kyau & Albert. Rysiu ponownie przejął się, że zmiana line up'u wpłynie na imprezę negatywnie - będą zwroty biletów, nowy line up nie zadowoli imprezowiczów itp. itd. Tymczasem nic bardziej mylnego - ok ... ... azało się, że wyszło to organizatorom na dobre - spotkałem się z opiniami, że niektórzy przyjechali właśnie z powodu zmienionych wykonawców, a zwrotów biletów i tak nie było zbyt wiele. Kolokwialnie mogę powiedzieć, że nic nie dzieje się przypadkowo. A ja miałem po raz pierwszy od kilku miesięcy kompletnie wolny weekend, który wspominam bardzo mile (w tym miejscu chciałbym pozdrowić osoby dzięki którym tak się stało). (05.12.2006 12.31) rysiU - www.hape.plTradycyjnie nie wiem jak zacząć tekst. Czy impreza mnie zaskoczyła? Tak i to pod paroma względami. Czy to wydarzenie zachowało wysoki poziom jak na organizowane przez Essence Music przystało? W jakim stopniu Dancetination jest perfekcyjnym event'em, zgodnie z zasadami zawartymi w tekście "raport rysiA: zasady dobrego event'u"? Co było nie tak, a co wywarło na mnie bardzo pozytywne wrażenie? Odpowiedzi znajdziecie poniżej. Gdy doszła do mnie propozycja współpracy przy organizacji pierwszej edycji Dancetination (już wiemy, że będą kolejne - dop. red.), miałem chwilowy atak wątpliwości - w line up'ie obok Sander'a van Doorn'a, Marka Normana i oczywiście mojego czarnego konia - Ronalda van Gelderena pojawił się Joy Kitikonti, równie znany i kreatywny didżej tylko że house'owy! Jednak dosłownie po chwili powróciła moja wiara w ludzi tworzących Essence Music - od ich pierwszego event'u starają się łączyć szeroko pojęty progressive z muzyką house, co na pozór jest trudne albo wręcz nierealne, ale skoro do tej pory jakoś im to wychodziło, to zapewne poradzą sobie w każdej sytuacji. Jak już wspominany o organizatorach - agencji Essence Music, warto coś o nich napisać. Powstali z połączenia dwóch ciał: agencji bookingowo - imprezowej Angelo Mike'a - Sentence oraz agencji typowo imprezowej - MSM Events (MSM - My Sweet Music - dop. red.). Motywem przewodnim Essence Music jest slogan "for the people". Agencja ma na swoim koncie kilka dużych imprez; relacje z prawie wszystkich możecie sobie obejrzeć na stronach portalu. Najsłynniejszą i największą z nich jest polska odsłona Sensation White, gdzie w Hali Ludowej we Wrocławiu bawiło się na biało ponad 12 tysięcy osób! Dowodzi to że Agencja na polskim rynku ma już pozycję wyrobioną; pozostaje ekspansja na inne rynki gdzie śmiało mogą konkurować z innymi gigantami. Wróćmy jednak do Dancetination. Z powodu ogłoszenia żałoby narodowej, termin imprezy został przesunięty o tydzień. Spowodowało to duże zmiany w line up'ie imprezy - w nowym terminie nie mogli wystąpić Sander van Doorn, Mark Norman oraz Joy Kitikonti. Zamiast tej trójcy agencji udało się w ciągu 24 godzin (sic!) sprowadzić 4 gwiazdy, a byli to Perry O'Neil, Marc van Linden, Jonas Steur oraz Kyau & Albert. Rysiu ponownie przejął się, że zmiana line up'u wpłynie na imprezę negatywnie - będą zwroty biletów, nowy line up nie zadowoli imprezowiczów itp. itd. Tymczasem nic bardziej mylnego - okazało się, że wyszło to organizatorom na dobre - spotkałem się z opiniami, że niektórzy przyjechali właśnie z powodu zmienionych wykonawców, a zwrotów biletów i tak nie było zbyt wiele. Kolokwialnie mogę powiedzieć, że nic nie dzieje się przypadkowo. A ja miałem po raz pierwszy od kilku miesięcy kompletnie wolny weekend, który wspominam bardzo mile (w tym miejscu chciałbym pozdrowić osoby dzięki którym tak się stało). (05.12.2006 12.31) rysiU - www.hape.pl |