W imieniu Trockadero wywiadu udziela - Tory Dobrin Dyrektor Artystyczny dla Makroconcert.
Skąd wziął się pomysł utworzenia męskiego zespołu parodiującego dzieła baletowe?
T: Podstawa pomysłu wywodzi się z przesłania, że klasyczny balet może być bardzo poważny a czasami zabawnie jest robić komedię z bardzo poważnych tematów. Jednakże w historii teatru temat mężczyzn występujących w damskich strojach znany był już od dawna, włączając w to czasy Szekspira a także teatru azjatyckiego takiego jak Kabuki.
Jaki najmniejszy numer baletek zamawia Pana dla swojego zespołu?
T: Baletki robione są dla nas na specjalne zamówienie i dostosowane do naszych stóp. Hiroto Natori nosi najmniejsze puenty - rozmiar 8 (pol. 41), ale nawet ich nie można kupić w sklepie, o reszcie zespołu już nie wspominając.
Występujecie w damskich strojach. Kto jest waszym projektantem?
T: Przez wiele lat projektantem naszych strojów był znakomity fachowiec - Mike Gonzales. Od jakiegoś czasu jednak pracujemy z Kenem Busbinem, który ma niezwykły zmysł artystyczny. Potrafi zaproponować kilka wersji projektów, z których wszystkie są świetne!
Chyba niełatwo tańczyć w damskim przebraniu?
T: To prawda, początki są zawsze trudne, ale teraz, po latach praktyki nie jest to dla nas nic niezwykłego. To tak jak z jazdą na rowerze - pierwsze chwile nie zawsze są miłe, a jak się to polubi, to sama przyjemność.
Facet na punetach to widok dość nietypowy. Ale 18 gości w krynolinach tańczących w Jeziorze Łabędzim to prawdziwa sensacja. W dodatku słynne Pas de Quatre robicie ponoć lepiej od kobiet?
T: Mówią, że jesteśmy lepsi? No cóż, nie będę w takim razie zaprzeczał. To co robimy, robimy z ogromną pasją i zaangażowaniem. Ludziom podoba się nasz balet, więc tym bardziej go kochamy.
Wszyscy w Trocks mają damskie pseudonimy?
T: Nie nazwałbym tego pseudonimami. My po prostu tak do siebie mówimy. Lubimy się czasem powygłupiać, porozśmieszać i dlatego nadajemy sobie przezwiska, ale one często ulegają zmianom - wystarczy jedna zabawna sytuacja, żeby komuś przypisać nowe przezwisko.
Macie w swym repertuarze największe balety świata, ale proponujecie je we własnej, fajerwerkowej wersji. Jako dyrektor artystyczny jest Pan ponoć odpowiedzialny za łabędzia, który w rozpaczliwej solówce wyrywa z siebie tony piór i genialny taniec Isadory z owłosionymi łydkami.
T: Wyznaję zasadę, że balet klasyczny owszem może być poważny, ale przecież nie musi. Czasem zabawnie jest robić komedię z ba ...
... rdzo poważnych tematów. Dla nas istotną sprawą jest by ludzie przychodzili na nasze przedstawienia, żeby się rozluźnić, śmiać i świetnie bawić. Nasz balet jest komiczny, stąd też komiczne w nim sceny.
Dajecie publice rozrywkę na wysokim poziomie, ale spora część Waszej działalności to akcje charytatywne, m.in. na rzecz międzynarodowych organizacji tanecznych czy wspieranie chorych na AIDS i Centrum Gejów i Lesbijek w Nowym Jorku.
T: Chcemy nie tylko bawić ludzi, ale również pomagać tym, którzy tej pomocy potrzebują. Niestety nie wszystkim życie ułożyło się po ich myśli. Wspieramy młodych ludzi utalentowanych muzycznie i tanecznie, by otworzyć im drogę do kariery, dla której się poświęcają. Przeznaczamy pieniądze na nosicieli HIV, bo potrzebują ich na leczenie i pomoc psychologiczną. I wreszcie pomagamy homoseksualistom aby byli szanowani i rozumiani przez innych.
W 30-letniej karierze Trockadero odwiedziło blisko pół tysiąca miejsc na całej kuli ziemskiej. Co przygotowaliście na pierwsze polskie tournee?
T: Pokażemy drugi akt z Jeziora Łabędziego Piotra Czajkowskiego, Go for Barocco Jana Sebastiana Bacha, słynnego Łabędzia do muzyki Camille Saint-Saens oraz balet Paquita Ludwiga Minkusa, a także kilka solo i pas de deux z klasycznych dzieł baletowych.
Jak wygląda zwyczajny dzień Trocksów?
T: Zazwyczaj mniej więcej tak: pobudka, posiłek, potem zajęcia, próba, przedstawienie, kolejny posiłek... spanie. Spędzamy około 42 tygodni w roku w trasie, więc niemalże bez przerwy jesteśmy na scenie.
Z czego jesteście najbardziej dumni?
T: Wykonawcy bardzo wierzą w to co robią i tworzą dzięki temu przemiłą atmosferę na sali. Prezentują zabawne i zatańczone na wysokim poziomie przedstawienia, które każdy może pokochać.
Braliście udział w festiwalach w Holandii, Madrycie, Nowym Jorku, Paryżu, Spoleto, Turynie oraz Wiedniu. Byliście również w Warszawie. Jak wspominacie Wasz pobyt tutaj?
T: Do Polski zostaliśmy zaproszeni przez firmę Makroconcert. Były to nasze pierwsze występy w tym kraju i bardzo chcieliśmy podbić serca polskiej publiczności tak jak to robimy w innych krajach. Mamy poczucie, że się udało, sale były wypełnione po brzegi a widzowie przyjęli nas niezwykle entuzjastycznie.
Ci, którzy mogli już podziwiać Wasze występy, twierdzą, że znakomicie wykonujecie legendarne partie żeńskie z repertuaru baletowego. Co przygotowaliście dla polskich widzów?
T: Do Polski przywozimy swój najlepszy program z najlepszymi dziełami baletowymi ...
... . Będzie dużo śmiechu i dobrej zabawy.
Tempo Waszych tournée jest zawrotne - spędzacie 42 tygodnie w roku na podróżach po całym świecie. Jak to znosicie?
T: Nie ma lepszej nagrody za trud artysty niż gromkie brawa publiczności po przedstawieniu. Wtedy zapomina się o całym trudzie włożonym w przygotowania i nieustanne ćwiczenia. Każdy członek zespołu Trockadero kocha występować na scenie, a nie ma nic przyjemniejszego niż robić to co się kocha i za co jest się docenianym na całym świecie.
Ile mniej więcej czasu potrzebujecie od momentu wejścia na scenę, żeby doprowadzić widzów do śmiechu i łez?
T: Do śmiechu - mniej niż minutę, do łez - niewiele więcej. Wiele zależy również od publiczności, w Stanach Zjednoczonych ludzie reagują bardzo spontanicznie, w Europie są bardziej zdystansowani.
Tory Dobrin dołączył do Les Ballets Trockadero de Monte Carlo w 1980 roku. Urodził się i wychował w Los Angeles, studiował w Stanley Holden Dance Center w Los Angeles i Harkness Ballet School w Nowym Jorku. Występował w rozmaitych zespołach tanecznych włączając Radio City Music Hall Ballet, Dallas Ballet, American Dance Machine i kilka grup tańca nowoczesnego. Został mianowany na asystenta dyrekcji w 1989 roku, asystenta dyrektora zarządzającego w 1993, na dyrektora artystycznego w 1998. Od 2000 r. nie występuje już na scenie.
Trasa koncertowa w kraju:
06.11, Gdynia, Teatr Muzyczny
07.11, Gdynia, Teatr Muzyczny
08.11, Bydgoszcz, Opera Nova
10.11, Łódź, Teatr Wielki
12.11, Wrocław, Teatr Polski
13.11, Wrocław, Teatr Polski
15.11, Kraków, Auditorium Maximum
16.11, Kraków, Auditorium Maximum
18.11, Warszawa, Sala Kongresowa (22.09.2006 11.52)
Zapraszamy na oficjalną stronę zespołu:
www.TROCKADERO.plW imieniu Trockadero wywiadu udziela - Tory Dobrin Dyrektor Artystyczny dla Makroconcert.
Skąd wziął się pomysł utworzenia męskiego zespołu parodiującego dzieła baletowe?
T: Podstawa pomysłu wywodzi się z przesłania, że klasyczny balet może być bardzo poważny a czasami zabawnie jest robić komedię z bardzo poważnych tematów. Jednakże w historii teatru temat mężczyzn występujących w damskich strojach znany był już od dawna, włączając w to czasy Szekspira a także teatru azjatyckiego takiego jak Kabuki.
Jaki najmniejszy numer baletek zamawia Pana dla swojego zespołu?
T: Baletki robione są dla nas na specjalne zamówienie i dostosowane do naszych stóp. Hiroto Natori nosi najmniejsze puenty - rozmiar 8 (pol. 41), ale nawet ich nie można kupić w sklepie, o reszcie zespołu już nie wspominając.
Występujecie w damskich strojach. Kto jest waszym projektantem?
T: Przez wiele lat projektantem naszych strojów był znakomity fachowiec - Mike Gonzales. Od jakiegoś czasu jednak pracujemy z Kenem Busbinem, który ma niezwykły zmysł artystyczny. Potrafi zaproponować kilka wersji projektów, z których wszystkie są świetne!
Chyba niełatwo tańczyć w damskim przebraniu?
T: To prawda, początki są zawsze trudne, ale teraz, po latach praktyki nie jest to dla nas nic niezwykłego. To tak jak z jazdą na rowerze - pierwsze chwile nie zawsze są miłe, a jak się to polubi, to sama przyjemność.
Facet na punetach to widok dość nietypowy. Ale 18 gości w krynolinach tańczących w Jeziorze Łabędzim to prawdziwa sensacja. W dodatku słynne Pas de Quatre robicie ponoć lepiej od kobiet?
T: Mówią, że jesteśmy lepsi? No cóż, nie będę w takim razie zaprzeczał. To co robimy, robimy z ogromną pasją i zaangażowaniem. Ludziom podoba się nasz balet, więc tym bardziej go kochamy.
Wszyscy w Trocks mają damskie pseudonimy?
T: Nie nazwałbym tego pseudonimami. My po prostu tak do siebie mówimy. Lubimy się czasem powygłupiać, porozśmieszać i dlatego nadajemy sobie przezwiska, ale one często ulegają zmianom - wystarczy jedna zabawna sytuacja, żeby komuś przypisać nowe przezwisko.
Macie w swym repertuarze największe balety świata, ale proponujecie je we własnej, fajerwerkowej wersji. Jako dyrektor artystyczny jest Pan ponoć odpowiedzialny za łabędzia, który w rozpaczliwej solówce wyrywa z siebie tony piór i genialny taniec Isadory z owłosionymi łydkami.
T: Wyznaję zasadę, że balet klasyczny owszem może być poważny, ale przecież nie musi. Czasem zabawnie jest robić komedię z bardzo poważnych tematów. Dla nas istotną sprawą jest by ludzie przychodzili na nasze przedstawienia, żeby się rozluźnić, śmiać i świetnie bawić. Nasz balet jest komiczny, stąd też komiczne w nim sceny.
Dajecie publice rozrywkę na wysokim poziomie, ale spora część Waszej działalności to akcje charytatywne, m.in. na rzecz międzynarodowych organizacji tanecznych czy wspieranie chorych na AIDS i Centrum Gejów i Lesbijek w Nowym Jorku.
T: Chcemy nie tylko bawić ludzi, ale również pomagać tym, którzy tej pomocy potrzebują. Niestety nie wszystkim życie ułożyło się po ich myśli. Wspieramy młodych ludzi utalentowanych muzycznie i tanecznie, by otworzyć im drogę do kariery, dla której się poświęcają. Przeznaczamy pieniądze na nosicieli HIV, bo potrzebują ich na leczenie i pomoc psychologiczną. I wreszcie pomagamy homoseksualistom aby byli szanowani i rozumiani przez innych.
W 30-letniej karierze Trockadero odwiedziło blisko pół tysiąca miejsc na całej kuli ziemskiej. Co przygotowaliście na pierwsze polskie tournee?
T: Pokażemy drugi akt z Jeziora Łabędziego Piotra Czajkowskiego, Go for Barocco Jana Sebastiana Bacha, słynnego Łabędzia do muzyki Camille Saint-Saens oraz balet Paquita Ludwiga Minkusa, a także kilka solo i pas de deux z klasycznych dzieł baletowych.
Jak wygląda zwyczajny dzień Trocksów?
T: Zazwyczaj mniej więcej tak: pobudka, posiłek, potem zajęcia, próba, przedstawienie, kolejny posiłek... spanie. Spędzamy około 42 tygodni w roku w trasie, więc niemalże bez przerwy jesteśmy na scenie.
Z czego jesteście najbardziej dumni?
T: Wykonawcy bardzo wierzą w to co robią i tworzą dzięki temu przemiłą atmosferę na sali. Prezentują zabawne i zatańczone na wysokim poziomie przedstawienia, które każdy może pokochać.
Braliście udział w festiwalach w Holandii, Madrycie, Nowym Jorku, Paryżu, Spoleto, Turynie oraz Wiedniu. Byliście również w Warszawie. Jak wspominacie Wasz pobyt tutaj?
T: Do Polski zostaliśmy zaproszeni przez firmę Makroconcert. Były to nasze pierwsze występy w tym kraju i bardzo chcieliśmy podbić serca polskiej publiczności tak jak to robimy w innych krajach. Mamy poczucie, że się udało, sale były wypełnione po brzegi a widzowie przyjęli nas niezwykle entuzjastycznie.
Ci, którzy mogli już podziwiać Wasze występy, twierdzą, że znakomicie wykonujecie legendarne partie żeńskie z repertuaru baletowego. Co przygotowaliście dla polskich widzów?
T: Do Polski przywozimy swój najlepszy program z najlepszymi dziełami baletowymi. Będzie dużo śmiechu i dobrej zabawy.
Tempo Waszych tournée jest zawrotne - spędzacie 42 tygodnie w roku na podróżach po całym świecie. Jak to znosicie?
T: Nie ma lepszej nagrody za trud artysty niż gromkie brawa publiczności po przedstawieniu. Wtedy zapomina się o całym trudzie włożonym w przygotowania i nieustanne ćwiczenia. Każdy członek zespołu Trockadero kocha występować na scenie, a nie ma nic przyjemniejszego niż robić to co się kocha i za co jest się docenianym na całym świecie.
Ile mniej więcej czasu potrzebujecie od momentu wejścia na scenę, żeby doprowadzić widzów do śmiechu i łez?
T: Do śmiechu - mniej niż minutę, do łez - niewiele więcej. Wiele zależy również od publiczności, w Stanach Zjednoczonych ludzie reagują bardzo spontanicznie, w Europie są bardziej zdystansowani.
Tory Dobrin dołączył do Les Ballets Trockadero de Monte Carlo w 1980 roku. Urodził się i wychował w Los Angeles, studiował w Stanley Holden Dance Center w Los Angeles i Harkness Ballet School w Nowym Jorku. Występował w rozmaitych zespołach tanecznych włączając Radio City Music Hall Ballet, Dallas Ballet, American Dance Machine i kilka grup tańca nowoczesnego. Został mianowany na asystenta dyrekcji w 1989 roku, asystenta dyrektora zarządzającego w 1993, na dyrektora artystycznego w 1998. Od 2000 r. nie występuje już na scenie.
Trasa koncertowa w kraju:
06.11, Gdynia, Teatr Muzyczny
07.11, Gdynia, Teatr Muzyczny
08.11, Bydgoszcz, Opera Nova
10.11, Łódź, Teatr Wielki
12.11, Wrocław, Teatr Polski
13.11, Wrocław, Teatr Polski
15.11, Kraków, Auditorium Maximum
16.11, Kraków, Auditorium Maximum
18.11, Warszawa, Sala Kongresowa (22.09.2006 11.52)
Zapraszamy na oficjalną stronę zespołu:
www.TROCKADERO.pl