Relacja HAPEpl: Summercity 2006 with Ferry Corsten
Agencja Essence Music tym razem zrobiła coś niesamowitego. Dotychczas zajmowali się oni organizowaniem eventów stricte halowych; tym razem muzyka spod znaku deep trance została przeniesiona pod ogromny namiot ustawiony na poznańskiej Malcie. I bardzo dobrze się stało impreza się udała mimo iz frekwencja nie dopisywała wzgledem popularnosci gwiazd.
Main stage mieściła się w ogromnym namiocie o wymiarze 3500 m2 i pojemności pięciu i pól tysiąca ludzi. Generalnie wybrano namiot, poniewaz nie wiadomo bylo jaka pogode przyniesie nam nasze polskie lato poza namiotem było masakrycznie zimno i gdyby impreza miała formułę open air, byłby to nieudany event agencji i ani publicznosc ani organizatorzy nie byliby zadowoleni. Angelo Mike ze swoją sprawdzona ekipą po raz kolejny udowodnił, że są najlepsi w tym kraju. .. Druga scena Scena House mieściła się w mniejszym namiocie w ktorym rozlozone byly fotele i stoliki aby nie zadowleni z grania na main stage'u mogli spoczac przy lzejszymgraniu. Generalnie w myśl zasady w razie co onamiotowane było wszystko prócz toalet;P Teren imprezy był ogrodzony i oświetlony, trochę gorzej wyglądały drogi dojazdowe najkrótsza była nieoświetlona i płynęła po niej mała rzeka nie wiadomo czego. Dodam jeszcze, że między namiotem głównym a namiotem Lecha był kilkumetrowy pas ziemi, który w miarę imprezy zamienił się w błotnistą maź, w której można było wpaść w poślizg i zaliczyć glebę;P(wstaw link na mape imprezy)
Portalowa ekipa w składzie rysiu Patcha pojawiła się na miejscu po godzinie 20. Po krótkim obczajeniu terenu na stałe osiedliliśmy się w dużym namiocie. Większość uczestników imprezy zrobiła podobnie frekwencja na scenie house była znikoma; oczywiście w namiotach gastronomicznych ludzi było full; w miejscach tzw. przechodzonych pusto. Za deckami zastaliśmy czeskiego dja Michaela C, którego progresywne bity ocierały się o skrajnie różne style od mocnego houseu,trance'u po pumpin techno. Po nim zagrał nasz towar eksportowy Angelo Mike, który widziac ze publicznosc rozglada sie a nie bawi postanowil wyzwolic troche enrgii przez zagranie troche hard stajlowego tranc'u i techno. Jednak na główną gwiazdę eventu wyrósł naszym zdaniem bezpośredni suport Ferryego Corstena Ronald van Gelderen, drugi Holender na imponującej liście artystów imprezy Summercity. w trakcie swojej krótkiej kariery współpracował już z m.in. Tiesto; wydaje m.in. dla ID&T. Jego charyzmatyc ... ... zny wizerunek wraz ze świetnymi kawałkami tworzą produkt, który w moim mniemaniu ma ogromne szanse zachodzić coraz wyżej i wyżej. Remix utworu U2 Vertigo w wykonaniu Radiohead zrobił na mnie piorunujące wrażenie:D. Na końcówce seta Ronalda obecny był już sam Ferry, po którym było widać, że bawi się świetnie. Imprezowicze także jakoś wyczuli moc Ronalda, gdyż to dopiero właśnie podczas jego setu najwięcej osób zaczęło się schodzić pod maina.
Ferryego Corstena przedstawiać nie trzeba; ja tylko dodam że trudno pojąć że jest on obecny na scenie od 17 lat, gdyż jest niepozornym, rudawym człowieczkiem w wieku około trzydziestki. Początek jego seta był bardzo satysfakcjonujący, lecz w miarę upływu czasu (set trwał cztery godziny) emocje fascynacji upadały, a w ich miejsce wchodziło znużenie. Ferry odwalił łupankę, podobnie jak duet Blank&Jones na imprezie Trance X-plosion. Fakt faktem jest on gwiazdą nie tylko odtwarzającym muzykę didżejem, lecz także producentem i promotorem. Nie zwalnia to jednak żadnego artysty z obowiązku dbania o wysoki poziom swojej pracy, a ciągłe puszczanie - bo tylko takie określenie przychodzi mi do głowy kawałków ze swoich płyt jest dla mnie po prostu śmieszne. Jest to oczywiście moja ocena; widziałem całe tłumy świetnie bawiących się klubowiczów w wieku skrajnie różnym, pochodzących z całej Polski, których łączy dobra impreza i dobra muzyka.
Po Ferrym zaprezentował się Conrad Paja, my powoli puszczaliśmy już imprezę w celu nie spóźnienia się na pociąg.
Podsumowując, wrócę do miejsca. Wielbiciele mocnych i energetycznych bitów przywykli już chyba do imprez halowych, gdyż pomimo dobrego przyjęcia wszystkich artystów dało się wyczuć pewien niedosyt. Jak to określił jeden z wygranych w jednym z konkursów, chcę poczuć zapach tranceu. W namiocie postawionym na Malcie ja tego zapachu nie poczułem. Widziałem za to wspaniale imprezujących ludzi, młodych, mniej młodych, objechanych i mniej odjechanych i to świadczy o poziomie imprezy. Uczestnicy eventu Summercity sami stworzyli właściwy sobie klimat imprezy i chwała im za to. Nie przeszkodziła ani zimna noc, ani błoto tu i ówdzie, ani brak duetu Agnelli Nelson. Dla agencji był to test na imprezę w miejscu innym niż jakaś hala. Test ten został zaliczony, ale następnym razem sugeruję powrót do hali jakiejkolwiek. Wiem, że będzie to wrocławska Hala Ludowa, a impreza odbędzie się 28 października. Zaprezentują się tam m.in. Marco V, Above&Beyond, Junior Jack oraz Tom Novy. Już wiem ... ... , że tam będę. I pomimo niechęci do białych spodni założę takowe. W końcu to Sensation White:D (16.08.2006 20.52) rysiU - www.hape.pl PaTcHa - www.hape.plRelacja HAPEpl: Summercity 2006 with Ferry Corsten Agencja Essence Music tym razem zrobiła coś niesamowitego. Dotychczas zajmowali się oni organizowaniem eventów stricte halowych; tym razem muzyka spod znaku deep trance została przeniesiona pod ogromny namiot ustawiony na poznańskiej Malcie. I bardzo dobrze się stało impreza się udała mimo iz frekwencja nie dopisywała wzgledem popularnosci gwiazd. Main stage mieściła się w ogromnym namiocie o wymiarze 3500 m2 i pojemności pięciu i pól tysiąca ludzi. Generalnie wybrano namiot, poniewaz nie wiadomo bylo jaka pogode przyniesie nam nasze polskie lato poza namiotem było masakrycznie zimno i gdyby impreza miała formułę open air, byłby to nieudany event agencji i ani publicznosc ani organizatorzy nie byliby zadowoleni. Angelo Mike ze swoją sprawdzona ekipą po raz kolejny udowodnił, że są najlepsi w tym kraju. .. Druga scena Scena House mieściła się w mniejszym namiocie w ktorym rozlozone byly fotele i stoliki aby nie zadowleni z grania na main stage'u mogli spoczac przy lzejszymgraniu. Generalnie w myśl zasady w razie co onamiotowane było wszystko prócz toalet;P Teren imprezy był ogrodzony i oświetlony, trochę gorzej wyglądały drogi dojazdowe najkrótsza była nieoświetlona i płynęła po niej mała rzeka nie wiadomo czego. Dodam jeszcze, że między namiotem głównym a namiotem Lecha był kilkumetrowy pas ziemi, który w miarę imprezy zamienił się w błotnistą maź, w której można było wpaść w poślizg i zaliczyć glebę;P(wstaw link na mape imprezy) Portalowa ekipa w składzie rysiu Patcha pojawiła się na miejscu po godzinie 20. Po krótkim obczajeniu terenu na stałe osiedliliśmy się w dużym namiocie. Większość uczestników imprezy zrobiła podobnie frekwencja na scenie house była znikoma; oczywiście w namiotach gastronomicznych ludzi było full; w miejscach tzw. przechodzonych pusto. Za deckami zastaliśmy czeskiego dja Michaela C, którego progresywne bity ocierały się o skrajnie różne style od mocnego houseu,trance'u po pumpin techno. Po nim zagrał nasz towar eksportowy Angelo Mike, który widziac ze publicznosc rozglada sie a nie bawi postanowil wyzwolic troche enrgii przez zagranie troche hard stajlowego tranc'u i techno. Jednak na główną gwiazdę eventu wyrósł naszym zdaniem bezpośredni suport Ferryego Corstena Ronald van Gelderen, drugi Holender na imponującej liście artystów imprezy Summercity. w trakcie swojej krótkiej kariery współpracował już z m.in. Tiesto; wydaje m.in. dla ID&T. Jego charyzmatyczny wizerunek wraz ze świetnymi kawałkami tworzą produkt, który w moim mniemaniu ma ogromne szanse zachodzić coraz wyżej i wyżej. Remix utworu U2 Vertigo w wykonaniu Radiohead zrobił na mnie piorunujące wrażenie:D. Na końcówce seta Ronalda obecny był już sam Ferry, po którym było widać, że bawi się świetnie. Imprezowicze także jakoś wyczuli moc Ronalda, gdyż to dopiero właśnie podczas jego setu najwięcej osób zaczęło się schodzić pod maina. Ferryego Corstena przedstawiać nie trzeba; ja tylko dodam że trudno pojąć że jest on obecny na scenie od 17 lat, gdyż jest niepozornym, rudawym człowieczkiem w wieku około trzydziestki. Początek jego seta był bardzo satysfakcjonujący, lecz w miarę upływu czasu (set trwał cztery godziny) emocje fascynacji upadały, a w ich miejsce wchodziło znużenie. Ferry odwalił łupankę, podobnie jak duet Blank&Jones na imprezie Trance X-plosion. Fakt faktem jest on gwiazdą nie tylko odtwarzającym muzykę didżejem, lecz także producentem i promotorem. Nie zwalnia to jednak żadnego artysty z obowiązku dbania o wysoki poziom swojej pracy, a ciągłe puszczanie - bo tylko takie określenie przychodzi mi do głowy kawałków ze swoich płyt jest dla mnie po prostu śmieszne. Jest to oczywiście moja ocena; widziałem całe tłumy świetnie bawiących się klubowiczów w wieku skrajnie różnym, pochodzących z całej Polski, których łączy dobra impreza i dobra muzyka. Po Ferrym zaprezentował się Conrad Paja, my powoli puszczaliśmy już imprezę w celu nie spóźnienia się na pociąg. Podsumowując, wrócę do miejsca. Wielbiciele mocnych i energetycznych bitów przywykli już chyba do imprez halowych, gdyż pomimo dobrego przyjęcia wszystkich artystów dało się wyczuć pewien niedosyt. Jak to określił jeden z wygranych w jednym z konkursów, chcę poczuć zapach tranceu. W namiocie postawionym na Malcie ja tego zapachu nie poczułem. Widziałem za to wspaniale imprezujących ludzi, młodych, mniej młodych, objechanych i mniej odjechanych i to świadczy o poziomie imprezy. Uczestnicy eventu Summercity sami stworzyli właściwy sobie klimat imprezy i chwała im za to. Nie przeszkodziła ani zimna noc, ani błoto tu i ówdzie, ani brak duetu Agnelli Nelson. Dla agencji był to test na imprezę w miejscu innym niż jakaś hala. Test ten został zaliczony, ale następnym razem sugeruję powrót do hali jakiejkolwiek. Wiem, że będzie to wrocławska Hala Ludowa, a impreza odbędzie się 28 października. Zaprezentują się tam m.in. Marco V, Above&Beyond, Junior Jack oraz Tom Novy. Już wiem, że tam będę. I pomimo niechęci do białych spodni założę takowe. W końcu to Sensation White:D (16.08.2006 20.52) rysiU - www.hape.pl PaTcHa - www.hape.pl |