Nie, nie zacznę od tego co złe... a mam kilka uwag, ale to później! Więcej jest plusów, więc od tego zaczne.
Klub Sixty9 znajduje się w willi przystosowanej do kilkupiętrowej imprezowni i muszę przyznać, że urządzono ją świetnie. Na parterze obszerny parkiet, gdzie można potańczyć oraz bar. Można wyjrzeć przez okno, usiąść na wygodnych kanapach na podeście, popatrzeć na bawiących się ludzi lub samemu ruszyć na parkiet! Na piętrze znajduje się swoisty chillout, z barem, gdzie można spocząć na świetnych jaskrawoczerwonych pufach i pogadać na spokojnie ze znajomymi, lub nieznajomymi. Na tym poziomie, można też znaleźć balkon i niewielki taras. Poziom najniższy, niestety nie został oddany do użytku. Niestety w klubie są tylko 3 toalety usytuowane na 1 piętrze, co powoduje kolejki i ciągły ruch na schodach. Na dzień otwarcia nie pomyślano także o oświetleniu parkietu. Nie ma żadnego profesjonalnego mniej lub bardziej oświetlenia, a oświetlenie baru jest tak mocne, że światło pada na cały parkiet. Jak już piszę o minusach, to muszę wspomnieć o braku szatni. Imprezowicze niestety nie mieli gdzie oddać toreb, plecaków czy okrycia wierzchniego - minus.
Dość o lokalu, teraz trochę o pierwszej imprezie. Kompletnie nie bałem się oprawy muzycznej, o którą na stałe w klubie ma dbać Dj Sagia, znana w Trójmieście i nie tylko. Na otwarciu zagrali także Dj Moondeck i Dj Tenessee rezydenci warszawskiej Utopii. Obsługa klubu miła, starała się by gość był obsłużony jak najlepiej i w miarę sprawnie, ale cóż mogą począć gdy nagle zbraknie lodu do drinków?
Bawiłem się tego wieczoru naprawdę doskonale, mimo, że moje nastawienie było bardzo sceptyczne. Klub reklamuje się jako "Just Friendly", ale jest taki chyba dla heteryków, których ciężko było znaleźć tego wieczoru w klubie, a jak już się znalazło, kompletnie nie reagowali na pary gejów i lesbijek przytulających się, czy całujących. No cóż - byli w mniejszości. Liczę, że już lada dzień klub zostanie wyposażony w szatnie i przede wszystkim w oświetlenie parkietu. Mam też nadzieję, że powstanie tego klubu nie spowoduje zamknięcia drugiego. Na rynku trójmiejskim, jest miejsce dla więcej niż jednego takiego klubu. Gratuluję właścicielom lokalu, za stworzenie świetnej atmosfery i naprawdę dobrą selekcję gości. Lokal świetnie urządzony, przypominający mi najlepsze imprezy domowe - a o to dokładnie chodzi, aby goście czuli się w lokalu jak na najlepszej imprezie na jakiej mogą być. Ja tak się czułem!
Na koniec, ni ... ... estety muszę wspomnieć o incydencie, który miał miejsce podczas pierwszej imprezy w klubie Sixty9. Około godziny 3:30 wysiadła muzyka i przez jakieś 5-10 minut z klubu wyszła pewna część bawiących się w nim osób. Po tym czasie naprawiono sprzęt, ale muzykę puszczał "Dejot Winamp" a Dj Moondeck dopiero około 4:30, gdy opuszczałem ten lokal odważyła się podejść do sprzętu i zaryzykowała kolejną przerwą na szczęście sprzęt działał i chyba nie było więcej takich wypadków przy pracy. Niestety nigdy nie ma się wpływu na takie sprawy, więc nie winię właścicieli ;-) Cieszę się, że potrafili w sprawny sposób usunąć awarię. Widzę duży potencjał tego klubu, życzę powodzenia! A wystawę, to chyba przegapiłem... czy po prostu jej nie było? (30.07.2006 15.27) Autorem reportażu jest Obiekt.hape.pl a zdjęć rysiU... Nie, nie zacznę od tego co złe... a mam kilka uwag, ale to później! Więcej jest plusów, więc od tego zaczne. Klub Sixty9 znajduje się w willi przystosowanej do kilkupiętrowej imprezowni i muszę przyznać, że urządzono ją świetnie. Na parterze obszerny parkiet, gdzie można potańczyć oraz bar. Można wyjrzeć przez okno, usiąść na wygodnych kanapach na podeście, popatrzeć na bawiących się ludzi lub samemu ruszyć na parkiet! Na piętrze znajduje się swoisty chillout, z barem, gdzie można spocząć na świetnych jaskrawoczerwonych pufach i pogadać na spokojnie ze znajomymi, lub nieznajomymi. Na tym poziomie, można też znaleźć balkon i niewielki taras. Poziom najniższy, niestety nie został oddany do użytku. Niestety w klubie są tylko 3 toalety usytuowane na 1 piętrze, co powoduje kolejki i ciągły ruch na schodach. Na dzień otwarcia nie pomyślano także o oświetleniu parkietu. Nie ma żadnego profesjonalnego mniej lub bardziej oświetlenia, a oświetlenie baru jest tak mocne, że światło pada na cały parkiet. Jak już piszę o minusach, to muszę wspomnieć o braku szatni. Imprezowicze niestety nie mieli gdzie oddać toreb, plecaków czy okrycia wierzchniego - minus. Dość o lokalu, teraz trochę o pierwszej imprezie. Kompletnie nie bałem się oprawy muzycznej, o którą na stałe w klubie ma dbać Dj Sagia, znana w Trójmieście i nie tylko. Na otwarciu zagrali także Dj Moondeck i Dj Tenessee rezydenci warszawskiej Utopii. Obsługa klubu miła, starała się by gość był obsłużony jak najlepiej i w miarę sprawnie, ale cóż mogą począć gdy nagle zbraknie lodu do drinków? Bawiłem się tego wieczoru naprawdę doskonale, mimo, że moje nastawienie było bardzo sceptyczne. Klub reklamuje się jako "Just Friendly", ale jest taki chyba dla heteryków, których ciężko było znaleźć tego wieczoru w klubie, a jak już się znalazło, kompletnie nie reagowali na pary gejów i lesbijek przytulających się, czy całujących. No cóż - byli w mniejszości. Liczę, że już lada dzień klub zostanie wyposażony w szatnie i przede wszystkim w oświetlenie parkietu. Mam też nadzieję, że powstanie tego klubu nie spowoduje zamknięcia drugiego. Na rynku trójmiejskim, jest miejsce dla więcej niż jednego takiego klubu. Gratuluję właścicielom lokalu, za stworzenie świetnej atmosfery i naprawdę dobrą selekcję gości. Lokal świetnie urządzony, przypominający mi najlepsze imprezy domowe - a o to dokładnie chodzi, aby goście czuli się w lokalu jak na najlepszej imprezie na jakiej mogą być. Ja tak się czułem! Na koniec, niestety muszę wspomnieć o incydencie, który miał miejsce podczas pierwszej imprezy w klubie Sixty9. Około godziny 3:30 wysiadła muzyka i przez jakieś 5-10 minut z klubu wyszła pewna część bawiących się w nim osób. Po tym czasie naprawiono sprzęt, ale muzykę puszczał "Dejot Winamp" a Dj Moondeck dopiero około 4:30, gdy opuszczałem ten lokal odważyła się podejść do sprzętu i zaryzykowała kolejną przerwą na szczęście sprzęt działał i chyba nie było więcej takich wypadków przy pracy. Niestety nigdy nie ma się wpływu na takie sprawy, więc nie winię właścicieli ;-) Cieszę się, że potrafili w sprawny sposób usunąć awarię. Widzę duży potencjał tego klubu, życzę powodzenia! A wystawę, to chyba przegapiłem... czy po prostu jej nie było? (30.07.2006 15.27) Autorem reportażu jest Obiekt.hape.pl a zdjęć rysiU... |