Portal Homopak*pl przedstawia bezpośrednią relację naszego użytkownika, Marqoosa_pl, z parady gejowskiej w Rydze.
Ryga zdała egzamin... A nawet dwa: z tolerancji i jej braku... Oczywiście, jak u nas, nie obeszło się bez zamieszek. Wszystko miało się zacząć o godzinie 15.30 - wtedy wszyscy mieli się zbierać na ulicy obok kościoła anglikańskiego. O 14.30 była już pełna mobilizacja policji, straży miejskiej, wojska i komandosów (a jacy fajniutcy byli, hehe). Ze służb porządkowych stawiło się około 150 osób - sporo radiowozów, policja konna, komandosi, dodatkowy autobus w rezerwie. Wszyscy w pełnej gotowości.
Ok. 15.30 ludzie zaczęli się zbierać koło kościoła anglikańskiego, gdzie miał być początek parady. Zapowiadało się całkiem marnie, bo więcej było ochrony i gapiów niż samych uczestników.
Pokazała się tez jedna "gwiazda" (zapewne podstawiona) w damskiej różowej przykrótkiej piżamce, z duma pokazująca swój obleśny gruby brzuch i pupę (ble). I pewnie to będzie jedno z popularniejszych zdjęć z parady... Niestety.
Stopniowo zaczęli się wszyscy zbierać, co raz więcej osób z tęczowymi elementami (ja tylko z pasemkiem), policja zaczęła szykować szpaler po dwóch stronach ulicy. Ok. 16.15 pochód ruszył. Trudno powiedzieć, ilu dokładnie nas było, bo ludzie mieszali się z przeciwnikami marszu. Patrząc ogólnie, nie było nas wcale tak mało. Oprócz owej "gwiazdy", nie było wiele przegiętych osób, było kilku starszych panów i sporo młodzieży. Przeszliśmy całą główną trasą turystyczną po Rydze, tzn. koło zamku, siedziby prezydenta, wzdłuż murów miejskich i koło katedry. Wzdłuż całej trasy pochodu, demonstrowali przeciwnicy. Jeden z nich nawet chciał mnie uderzyć za to, ze mu fotkę zrobiłem, gdy wrzeszczał "Cows!!!". Całe szczęście policjant, który szedł obok mnie - sprawnym ruchem tego człowieczka odsunął.
Przepychanki trwały przez cały marsz, ale apogeum, z którego się ulotniłem na bok, było na końcu - przy kościele anglikańskim, gdzie trwało nabożeństwo. Przed wejściem, na schodach do kościoła siedziała grupa przeciwników (jakieś pijaki, gruby koleś, jedna nawiedzona baba z krzyżem - wyglądająca jak czarownica). Gdy nie chcieli się odsunąć, przyszedł jeden z antyterrorystów i wrzasnął na nich. Jako, że wciąż nie chcieli się odsunąć, to jednym szarpnięciem po prostu ich z tego miejsca, po kolei, wyrzucał. "Podawał ich dalej" innym funkcjonariuszom. Tamci się trochę awanturowali, ludzie obok też, ale policjanci ni ... ... c sobie z tego nie robili. I dobrze. Policja stanęła na wysokości zadania. Za to trzeba ich pochwalić. Jak to skwitować... Ryga zdała dwa egzaminy... Z tolerancji - bo było wszystko legalne, zgodne z prawem i poszanowaniem "mniejszości gejowsko-lesbijskiej", niestety było także sporo zwykłego prostactwa i nietolerancji - oczywiście swój udział miał tu także kościół (nie wiem, czy cerkiew, czy katolicki). W każdym razie słyszałem skandowanie w stylu "Jezu! Spójrz na Łotwę", "Jezu! Ratuj Łotwę!"... Chwilę później rozmawiałem ze starszym małżeństwem z Australii na temat tego wszystkiego i powiedzieli, że jak pozostałe kraje musimy jeszcze poczekać. Bardzo milo mi się rozmawiało, a dowiedziałem się m.in. ze parada w Sydney jest jednym z największych wydarzeń rozrywkowych w ciągu całego roku. Naszą rozmowę (poza oczywiście turystycznymi wywodami o Łotwie, Litwie i Polsce) skwitowaliśmy tym, ze ci demonstrujący ludzie nie rozumieją, ze takie parady to jest po prostu ogromny zysk i pieniądze właśnie dla tych ludzi. Na wielkie parady w Londynie, Jerozolimie, Sydney czy Berlinie przyjeżdża kilka tysięcy osób, zostawiających kasę w hotelach, restauracjach i liniach lotniczych. Wspólnie doszliśmy do wniosków, że owi ludzie i tak nie zostaną nauczeni tolerancji. Szkoda tylko, ze nie chcą się zatroszczyć o własny byt i o własne pieniądze - chociaż odrobinę. No cóż. Pozdrawiam serdecznie... Marqoos_pl oko.homopak.plPortal Homopak*pl przedstawia bezpośrednią relację naszego użytkownika, Marqoosa_pl, z parady gejowskiej w Rydze. Ryga zdała egzamin... A nawet dwa: z tolerancji i jej braku... Oczywiście, jak u nas, nie obeszło się bez zamieszek. Wszystko miało się zacząć o godzinie 15.30 - wtedy wszyscy mieli się zbierać na ulicy obok kościoła anglikańskiego. O 14.30 była już pełna mobilizacja policji, straży miejskiej, wojska i komandosów (a jacy fajniutcy byli, hehe). Ze służb porządkowych stawiło się około 150 osób - sporo radiowozów, policja konna, komandosi, dodatkowy autobus w rezerwie. Wszyscy w pełnej gotowości. Ok. 15.30 ludzie zaczęli się zbierać koło kościoła anglikańskiego, gdzie miał być początek parady. Zapowiadało się całkiem marnie, bo więcej było ochrony i gapiów niż samych uczestników. Pokazała się tez jedna "gwiazda" (zapewne podstawiona) w damskiej różowej przykrótkiej piżamce, z duma pokazująca swój obleśny gruby brzuch i pupę (ble). I pewnie to będzie jedno z popularniejszych zdjęć z parady... Niestety. Stopniowo zaczęli się wszyscy zbierać, co raz więcej osób z tęczowymi elementami (ja tylko z pasemkiem), policja zaczęła szykować szpaler po dwóch stronach ulicy. Ok. 16.15 pochód ruszył. Trudno powiedzieć, ilu dokładnie nas było, bo ludzie mieszali się z przeciwnikami marszu. Patrząc ogólnie, nie było nas wcale tak mało. Oprócz owej "gwiazdy", nie było wiele przegiętych osób, było kilku starszych panów i sporo młodzieży. Przeszliśmy całą główną trasą turystyczną po Rydze, tzn. koło zamku, siedziby prezydenta, wzdłuż murów miejskich i koło katedry. Wzdłuż całej trasy pochodu, demonstrowali przeciwnicy. Jeden z nich nawet chciał mnie uderzyć za to, ze mu fotkę zrobiłem, gdy wrzeszczał "Cows!!!". Całe szczęście policjant, który szedł obok mnie - sprawnym ruchem tego człowieczka odsunął. Przepychanki trwały przez cały marsz, ale apogeum, z którego się ulotniłem na bok, było na końcu - przy kościele anglikańskim, gdzie trwało nabożeństwo. Przed wejściem, na schodach do kościoła siedziała grupa przeciwników (jakieś pijaki, gruby koleś, jedna nawiedzona baba z krzyżem - wyglądająca jak czarownica). Gdy nie chcieli się odsunąć, przyszedł jeden z antyterrorystów i wrzasnął na nich. Jako, że wciąż nie chcieli się odsunąć, to jednym szarpnięciem po prostu ich z tego miejsca, po kolei, wyrzucał. "Podawał ich dalej" innym funkcjonariuszom. Tamci się trochę awanturowali, ludzie obok też, ale policjanci nic sobie z tego nie robili. I dobrze. Policja stanęła na wysokości zadania. Za to trzeba ich pochwalić. Jak to skwitować... Ryga zdała dwa egzaminy... Z tolerancji - bo było wszystko legalne, zgodne z prawem i poszanowaniem "mniejszości gejowsko-lesbijskiej", niestety było także sporo zwykłego prostactwa i nietolerancji - oczywiście swój udział miał tu także kościół (nie wiem, czy cerkiew, czy katolicki). W każdym razie słyszałem skandowanie w stylu "Jezu! Spójrz na Łotwę", "Jezu! Ratuj Łotwę!"... Chwilę później rozmawiałem ze starszym małżeństwem z Australii na temat tego wszystkiego i powiedzieli, że jak pozostałe kraje musimy jeszcze poczekać. Bardzo milo mi się rozmawiało, a dowiedziałem się m.in. ze parada w Sydney jest jednym z największych wydarzeń rozrywkowych w ciągu całego roku. Naszą rozmowę (poza oczywiście turystycznymi wywodami o Łotwie, Litwie i Polsce) skwitowaliśmy tym, ze ci demonstrujący ludzie nie rozumieją, ze takie parady to jest po prostu ogromny zysk i pieniądze właśnie dla tych ludzi. Na wielkie parady w Londynie, Jerozolimie, Sydney czy Berlinie przyjeżdża kilka tysięcy osób, zostawiających kasę w hotelach, restauracjach i liniach lotniczych. Wspólnie doszliśmy do wniosków, że owi ludzie i tak nie zostaną nauczeni tolerancji. Szkoda tylko, ze nie chcą się zatroszczyć o własny byt i o własne pieniądze - chociaż odrobinę. No cóż. Pozdrawiam serdecznie... Marqoos_pl oko.homopak.pl |